(Zdjęcie Google 3D)
Nr 2026/04/01
Od redakcji: Przedmiotem artykułu jest spór jaki zaistniał między pieszym a kierującymi samochodami oraz rowerzystami na wybrukowanym kostką placu (przyległym do budynku handlowego), który wyglądał jak droga dla pieszych, stanowiąc niejako ciągłość poprzedniej drogi dla pieszych. Samochody były parkowane przy jezdni oraz przy budynku, dlatego piesi mogli korzystać wyłącznie z przestrzeni między dwoma rzędami tych pojazdów. Zgodnie z obowiązującymi przepisami częścią drogi dla pieszych jest chodnik, nawet jeśli nie jest wizualnie lub konstrukcyjnie wyodrębniony, czyli powierzchnia drogi służąca wyłącznie do ruchu pieszych, która wynosi co najmniej 1,5 m i znajduje się po zewnętrznej stronie drogi. Na obu zewnętrznych powierzchniach placu wymalowane i wybrukowane ciemniejszą kostką znajdowały się linie sugerujące wyznaczenie miejsc postojowych, ale zrobione to było niezgodnie z wytycznymi rozporządzenia. Jedna z kierujących wezwała policję. Ów pieszy, który skonfliktował się z niektórymi kierującymi, wyrokiem nakazowym, został uznany winnym tamowania ruchu pojazdów na terenie parkingu, oraz zakłócania spokoju jednemu z kierowców poprzez wkładanie telefonu do wnętrza pojazdu (co nie zaistniało – dowodem było nagranie) i krzyczenie, ale następnie uniewinniony w postępowaniu zwyczajnym. W poczet materiału dowodowego włączono nieprzerwany film obwinionego, który całe zajście dokumentował, oraz monitoring zewnętrzny sklepu. Status tego miejsca był skomplikowany ponieważ właścicielka posesji informowała uczestników zajścia, że władze miasta pracują nad rozwiązaniem problemu, zaś ona sama zrzekła się większości przyległego terenu na rzecz miasta, aby pozbyć się problemu, pozostawiając sobie przy posesji pas o szerokości jedynie 3 metrów, wyznaczając tam amatorsko miejsca postojowe dla swoich klientów. Przy okazji, ta sprawa to kolejny przykład wad procedowania w trybie nakazowym, ponieważ sądy najczęściej nie analizują zdarzenia (w tym materiału dowodowego – tu filmu i nie czytając akt) ani stanu prawnego, tylko za prawdę uznają treść pobieżnie napisanego wniosku o ukaranie. Skoro odmowa przyjęcia mandatu oznacza sprzeciw wobec decyzji funkcjonariusza, to często istnieją wątpliwości faktyczne lub prawne, więc wyrok nakazowy nie powinien być wydany, a sprawa musi być skierowana na rozprawę, co wynika z kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (art. 93 § 3 Kpw).
Posiedzenie sądu na zasadach ogólnych
Posiedzenie w sprawie II W 193/26 Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim wyznaczono w przedmiocie umorzenia postępowania. Obwiniony oświadczył, że nie tamował i nie utrudniał nikomu ruchu, ponieważ przedmiotowe miejsce nie jest strefą ruchu, ani zamieszkania. Wniósł o oddalenie wniosku o ukaranie. Sąd ten postanowił umorzyć postępowanie.
Uzasadnienie
„W dniu 16.03.2026 r. do Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim wpłynął wniosek o ukaranie przeciwko X.X. w sprawie o czyny z art. 51 § 1 k.w. oraz art. 90 § 1 k.w. polegające na tym, iż w dniu 02.07.2025 r. na ul. Hallera w Starogardzie Gdańskim tamował i utrudniał ruch pojazdom na terenie parkingu uniemożliwiając im wyjazd z parkingu oraz krzykiem i wkładaniem telefonu komórkowego przez otwartą szybę do wnętrza pojazdu zakłócił spokój kierującej Y.Y., tj. o wykroczenia z art. 51 § 1 k.w. oraz z art. 90 § 1 k.w.
W myśl art. 51 § 1 k.w. odpowiedzialności podlega ten, kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym. Wykroczenie to ma charakter materialny, a zatem dla odpowiedzialności konieczne jest nie tylko naganne zachowanie sprawcy, ale także skutek w postaci zakłócenia wskazanych dóbr prawnie chronionych.
Według z kolei przepisu art. 90 § 1 k.w. odpowiedzialności podlega ten kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu.
W przedmiotowej sprawie jak wynika niezbicie z treści zgromadzonego materiału dowodowego zachowania obwinionego zarzucane mu w treści wniosku o ukaranie nie wypełniły żadnego ze znamion określonych w treści w/w przepisów. W doktrynie i orzecznictwie przyjmuje się, że wybryk w rozumieniu art. 51 § 1 k.w. to zachowanie, jakiego w konkretnych okolicznościach czasu, miejsca i otoczenia – ze względu na przyjęte zwyczajowo normy ludzkiego współżycia – nie należało się spodziewać, które rażąco odbiega od powszechnie akceptowanych zasad zachowania i wywołuje powszechne negatywne oceny społeczne oraz uczucia gniewu i oburzenia. Natomiast zakłócenie spokoju publicznego polega na naruszeniu równowagi psychicznej ludzi, powodującym negatywne przeżycia psychiczne nieoznaczonych osób, przy czym skutek ten musi wystąpić przynajmniej w stosunku do jednej osoby. (vide: S. Krajnik [w:] Kodeks wykroczeń. Komentarz, red. J. Lachowski, Warszawa 2021, art. 51. oraz Wyrok SN z 22.05.2019 r., IV KK 219/18, LEX nr 2671214.) Odnosząc powyższe kryteria do ustalonych w sprawie okoliczności, należy stwierdzić, że zachowanie obwinionego choć niewątpliwie konfliktowe nie wypełnia znamion wykroczenia z art. 51 § 1 k.w. Zebrany w sprawie materiał dowodowy wskazuje bowiem na fakt, że spór miał charakter incydentalny, ograniczony do konkretnej sytuacji parkingowej i do bezpośredniego kontaktu obwinionego z jedną kierującą pojazdem. Podniesiony głos obwinionego oraz manipulowanie telefonem w pobliżu kierującej stanowiły element gwałtownej wymiany zdań na tle odmiennej oceny sposobu korzystania z parkingu, a nie demonstracyjne, rażące naruszenie norm współżycia społecznego, jakie typowo mieści się w pojęciu „wybryku”. Nie sposób zatem przyjąć, aby samo to zachowanie – w realiach niniejszej sprawy – było tego rodzaju ekscesem, który z natury rzeczy musiałby wywołać zakłócenie spokoju lub porządku publicznego. Nadto zgromadzony materiał dowodowy nie daje podstaw do przyjęcia ustalenia, że zachowanie obwinionego doprowadziło do zakłócenia spokoju publicznego w znaczeniu przyjmowanym na gruncie art. 51 § 1 k.w. Brak jest bowiem danych, aby czyn ten oddziaływał na szerszy, nieoznaczony krąg osób, wywołał panikę, istotne zamieszanie, albo choćby obiektywnie odczuwalne rozbicie stanu równowagi psychicznej u osób postronnych. Opis zdarzenia sprowadza się do jednostkowej, osobistej i bezpośredniej konfrontacji pomiędzy obwinionym a kierującą pojazdem, której treścią był spór o sposób korzystania z parkingu. Tego rodzaju zachowanie, nawet jeśli było uciążliwe i mogło być odebrane jako agresywne lub natarczywe przez adresatkę nie stanowi jeszcze naruszenia dobra prawnego chronionego przez art. 51 § 1 k.w., rozumianego jako spokój i porządek publiczny, a co najwyżej naruszenie komfortu psychicznego jednej osoby uczestniczącej w konflikcie. W konsekwencji brak jest podstaw do przyjęcia, że w zachowaniu obwinionego zrealizowane zostały wszystkie znamiona wykroczenia z art. 51 § 1 k.w.
Sam fakt, że obwiniony utrudniał wyjazd z parkingu i podejmował działania mające w jego ocenie wymusić prawidłowy sposób opuszczenia parkingu nie przesądza jeszcze o odpowiedzialności za to wykroczenie. W realiach niniejszej sprawy zachowanie to należałoby oceniać raczej jako przejaw sporu sąsiedzkiego lub parkingowego, a nie jako czyn godzący w spokój publiczny w rozumieniu przepisu sankcjonującego wybryk. W kontekście z kolei czynu polegającego na tamowaniu i utrudnieniu ruchu pojazdów na terenie parkingu to zgromadzony materiał dowodowy niewątpliwie potwierdza fakt tamowania i utrudnienia ruchu jednakże powyższe nie miało miejsca ani na drodze publicznej, w strefie zamieszkania czy też strefie ruchu stąd nie sposób uznać aby obwiniony swoim zachowaniem wyczerpał znamiona wykroczenia określonego w treści przepisu art. 90 § 1 k.w.
W konsekwencji powyższego na podstawie art. 5 § 1 pkt 2 k.p.w. należało umorzyć postępowanie w sprawie albowiem zarzucane czyny nie zawierają znamion wykroczenia.”
Postanowienie to jest prawomocne.
Istota sprawy
Dla zaistnienia wykroczenia tamowania ruchu oraz stwierdzenia, że kierujący pojazdami naruszają zakaz poruszania się po drodze dla pieszych, kluczowy jest status prawny miejsca. Sąd ustalił, że przedmiotowe miejsce nie było drogą publiczną, strefą zamieszkania ani strefą ruchu. Informacji takiej próżno było szukać w przedmiotowym miejscu, ponieważ właściciel terenu nie posadowił znaku wskazującego na obowiązującą organizację ruchu. Tym samym „chodnik” nie był chodnikiem, tj. częścią drogi dla pieszych, w rozumieniu Prd. Brak wiedzy uczestników zdarzenia o stanie prawnym przyczynił się do niepotrzebnego konfliktu. Skoro zarządca terenu nie ustanowił regulaminu wewnętrznego, to dozwolone było poruszanie się pojazdami oraz ich postój w miejscu wyglądającym jak chodnik. Zestawiając te informacje z artykułem mec. Dariusza Dudzińskiego,
w którym opisując wypadek cytowano stanowisko innego sądu dotyczące ruchu lądowego w kontekście placu załadunkowego, do którego nie miały dostępu osoby postronne, można dojść do wniosku, iż w przedmiotowym miejscu odbywał się ruch lądowy, ale nie była to droga publiczna, strefa zamieszkania lub strefa ruchu. Czym innym jest jednak pojęcie ruchu lądowego wykorzystywane na potrzeby procesu karnego, a czym innym kwestie wykroczeniowe. W związku z tym na mocy art. 1 ust. 2 Prd niniejsze miejsce należy traktować jako plac, po którym odbywa się ruch pojazdów i pieszych. W takiej sytuacji zastosowanie ma art. 26 ust. 5, tj.: „Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu, na którym, ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i dróg dla pieszych lub dróg dla pieszych i rowerów, ruch pieszych i pojazdów odbywa się po tej samej powierzchni.”, zaś ust. 4 art. 26 brzmi: „Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez drogę dla pieszych lub drogę dla pieszych i rowerów, jest obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszemu.” Należy więc ustąpić pierwszeństwa pieszemu, w każdym miejscu placu, ale nie można mówić o istnieniu drogi dla rowerów i drogi dla pieszych, skoro formalnie nie zostały wyznaczone. Nie oznacza to wszak zakazu postoju i jazdy po powierzchni przypominającej drogę dla pieszych i chodnik, ale owa jazda musi się odbywać w sposób niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa, o czym stanowi art. 3 Prd, rozumiany jako ogólna zasada bezpieczeństwa niewymagająca spełnienia przesłanek definicyjnych dotyczących miejsca, ale sam w sobie nie reguluje kwestii pierwszeństwa. Dlatego nie było w sprawie przesłanek do zastosowania art. 90 k.w., choć jak uznał sąd do tamowania i utrudniania ruchu doszło. Ponieważ policja odmówiła ścigania wykroczeń polegających na jeździe pojazdami wzdłuż „drogi dla pieszych”, czym bronił się X.X., wskazując na to nawet w trakcie interwencji oznacza to, że miejsce zostało uznane za plac. Można spostrzec, że w przedmiotowym sporze nikt z uczestników zajścia nie miał racji, ani kierowcy trąbiący na pieszego, ani pieszy wskazujący im, że nie mogą się poruszać wzdłuż po powierzchni, po której chodził.
Literatura
- S. Krajnik [w:] Kodeks wykroczeń. Komentarz, red. J. Lachowski, Warszawa 2021, art. 51.
- Wyrok SN z 22.05.2019 r., IV KK 219/18, LEX nr 2671214.
- Dudziński, D. (2026) Zamknięty plac załadunkowy to nie obszar ruchu lądowego. Stosowanie p.r.d. jest ograniczone, pieszy nie ma pierwszeństwa i obowiązuje go zakaz wchodzenia bezpośrednio przed jadący / manewrujący pojazd. Wyrok SO w Koszalinie V Ka 414/23, Strefa BRD (dostęp: 8.11.2026 r.)






